Nie pojmujesz tego, że codziennie przez Ciebie płaczę? Że niszczysz mi psychikę?
To wyżej nawiązuje do chłopaka o którym wspominałam w pierwszym poście.
Boże, wytłumaczcie mi, jak można tak się bawić uczuciami dziewczyny?
Po tym jak ze mną zerwał urwał nam się kontakt na całe wakacje. Może wysłaliśmy sobie klika nędznych sms-ów. Przez ten czas tak bardzo za nim tęskniłam. Brakowało mi jego wsparcia, dotyku, obecności. Myślałam o nim z dnia na dzień. Męczyłam się jak nigdy indziej. Płakałam po nocach.
Pod koniec wakacji trochę się oswoiłam z bólem jaki mi zadał. Potrafiłam o nim zapomnieć może na góra 3 godziny.
Ale kiedy zaczął się rok szkolny znowu wszystko wróciło. Pewnie dlatego, że codziennie widywałam go na szkolnym korytarzu.
Znowu zaczął do mnie pisać. Za każdym razem, kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości na facebook'u myślałam tylko " Proszę, niech to nie będzie od niego". Jednak coraz częściej to właśnie on do mnie pisał. Chciałam o nim zapomnieć, a on tylko pogarszał sprawę.
Kilka razy chciał się ze mną spotkać, ale za każdym razem odmawiałam.
- Dlaczego?- pytał.
- Boję się.
- Hm? Mnie?
- Nie. Boje się uczucia do Ciebie. Boje się, że znowu się w Tobie zakocham. Że znowu będę tak cholernie cierpieć ze świadomością, że nic z tego nie wyjdzie.
...
- Myślałem, że tylko ja się tego boję. przepraszam, nie mogę, czuję jak mi łzy napływają do oczu. Jak mogłem popełnić tak głupi błąd zrywając z Tobą.
Podczas tej rozmowy cały czas płakałam, ale rozpłakałam się na dobre kiedy przeczytałam wiadomość od niego. Nie chciałam żeby był przeze mnie smutny. Nie chciałam żeby płakał z mojego powodu.
Następnego dnia zapytał się mnie "Byłaby jakakolwiek szansa, aby Cię odzyskać?"
Po chwil namysłu odpowiedziałam mu "Myślę, że są dość spore szanse. Nie wiem czy wiesz, ale ja nadal do Ciebie czuję to samo uczucie co z przed 6 miesięcy..."
" ...Ja też nadal coś do Ciebie czuję."
Po tej rozmowie wreszcie myślałam, że może nam się ułożyć. Że będę wreszcie szczęśliwa.
Uznaliśmy, że to nie jest rozmowa na facebook'a. Poprosił mnie o spotkanie. Zgodziłam się.
Od tej rozmowy minął tydzień. Pisaliśmy jeszcze może przez trzy dni, ale nie o nas, na zupełnie inne tematy.
A potem znowu nic.
Cisza.
Zastanawiam się czy zrobiłam coś nie tak.
Według mnie każdy zasługuje na drugą szansę. Dostałeś to co chciałeś.
Ale powoli ją tracisz.
Może masz jakiś powód, dla którego się do mnie nie odzywasz. Nie wiem.
Trzeciej szansy już nie będzie.
Rani mnie to, jak się bawisz moimi uczuciami.
Kilka razy chciał się ze mną spotkać, ale za każdym razem odmawiałam.
- Dlaczego?- pytał.
- Boję się.
- Hm? Mnie?
- Nie. Boje się uczucia do Ciebie. Boje się, że znowu się w Tobie zakocham. Że znowu będę tak cholernie cierpieć ze świadomością, że nic z tego nie wyjdzie.
...
- Myślałem, że tylko ja się tego boję. przepraszam, nie mogę, czuję jak mi łzy napływają do oczu. Jak mogłem popełnić tak głupi błąd zrywając z Tobą.
Podczas tej rozmowy cały czas płakałam, ale rozpłakałam się na dobre kiedy przeczytałam wiadomość od niego. Nie chciałam żeby był przeze mnie smutny. Nie chciałam żeby płakał z mojego powodu.
Następnego dnia zapytał się mnie "Byłaby jakakolwiek szansa, aby Cię odzyskać?"
Po chwil namysłu odpowiedziałam mu "Myślę, że są dość spore szanse. Nie wiem czy wiesz, ale ja nadal do Ciebie czuję to samo uczucie co z przed 6 miesięcy..."
" ...Ja też nadal coś do Ciebie czuję."
Po tej rozmowie wreszcie myślałam, że może nam się ułożyć. Że będę wreszcie szczęśliwa.
Uznaliśmy, że to nie jest rozmowa na facebook'a. Poprosił mnie o spotkanie. Zgodziłam się.
Od tej rozmowy minął tydzień. Pisaliśmy jeszcze może przez trzy dni, ale nie o nas, na zupełnie inne tematy.
A potem znowu nic.
Cisza.
Zastanawiam się czy zrobiłam coś nie tak.
Według mnie każdy zasługuje na drugą szansę. Dostałeś to co chciałeś.
Ale powoli ją tracisz.
Może masz jakiś powód, dla którego się do mnie nie odzywasz. Nie wiem.
Trzeciej szansy już nie będzie.
Rani mnie to, jak się bawisz moimi uczuciami.
Wiem, że miałam dawać posty co tydzień, ale jakoś naszła mnie wena.

